niedziela, 26 kwietnia 2015

Zumbaa...czyli mała część minionego miesiąca

"Zumba tout le monde danse la zumba
On décompresse sur la zumba hé zumba ha
Zumba lo que traigo se llama zumba
Lo que canto se llama zumba hé zumba ha"


          Kolejny słoneczny weekend przed nami, co oznacza, że lato już coraz bliżej. Trzeba ruszyć tyłek z domu i wziąć się za siebie. Piszę tego posta w świetnym humorze, bo właśnie wróciłam z dwugodzinnej zumby, zjadłam pyszny obiadek (aczkolwiek mało zdrowy, bo czy do zdrowych obiadów można zaliczyć naleśniki z powidłami śliwkowymi?), a za chwilę jadę z rodzinką na rodzinnego grilla do cioci. Weekend marzenie. 


niedziela, 19 kwietnia 2015

Weekend at home... Przepis na zdrowe ciasto marchewkowe

    "Ahh Home. Let me go home
Home is wherever I'm with you.

Ahh Home. Let me go ho-oh-ome.

Home is wherever I'm with you."


        Kolejny weekend i kolejna możliwość odpoczynku po ciężkim tygodniu, a ten był dla mnie naprawdę pracowity. Przez większość czasu byłam poza domem, ciągle w ruchu, ciągle gdzieś biegnąc, ale nie żałuję. Postanowiłam postawić na siebie i zapisałam się na kurs wychowawcy kolonijnego, mimo że wychowawcą być nie zamierzam, dziećmi opiekować się nie lubię, ale kto wie, co się w przyszłości przyda. Poza tym kurs sam w sobie jest ciekawy i krótki, a dowiedziałam się kilku ciekawych rzeczy m.in. tego, że potrzebuję go, by zostać animatorem. To już bardziej w moim kierunku. W każdym razie te kilka ostatnich dni dało mi trochę do myślenia. 

Uświadomiłam sobie, jak wiele mam możliwości, co mogę robić po skończeniu liceum i co jest mi do tego potrzebne. W każdym razie dało mi to zapał na kilka dni, które spędziłam wyszukując ofert pracy i stażu na kempingach, hotelach i ośrodkach wypoczynkowych za granicą. Naprawdę nie mogę się doczekać, by w końcu wyjechać i zacząć działać. Mój wyjazd do Portugalii jest dopiero początkiem, dla tego wyobraźcie sobie, jak głupio się czuję, słysząc narzekania moich rodziców na własne życie. Sama, być może naiwna, jestem 100% pewna, że moje marzenia się spełnią. Nie będzie to łatwe, ale wszystko co teraz robię temu służy. Mam obrazek siebie, prowadzącej własny mały hotel przy plaży, gdzie uczę surfingu ciągle przed oczami i tego się trzymam.

niedziela, 12 kwietnia 2015

Up we go... czyli trochę motywacji na wiosnę

"Everyone here is ready to go
its been a hard year and i only know
from down this low, its only up we go
up we go"

Wiosna w końcu przyszła i wypadałoby obudzić się z zimowego snu oraz postawić na aktywność. Mój blog ucierpiał przez ostatni miesiąc i muszę przyznać, że to moja wina gdyż sama potrzebowałam trochę czasu na przestawienie się z trybu zimowego na letni. 
Obiecałam napisać jak poszło z olimpiadą i wszystkim, do czego dążyłam przez ostatnie miesiące. Wyjazd do Lublina, gdzie odbywał się ostatni etap olimpiady był świetnym doświadczeniem. Możliwość spotkania wszystkich osób, którym zależy na tym samym co tobie jest w pewnym sensie budująca. Co mnie zdziwiło, to fakt, że nie było między nami odczuwalnej rywalizacji, a raczej każdy starał pomóc się drugiej osobie. Oczywiście nie mówię o wszystkich, bo trudno poznać 60 osób w dwa dni, jednakże naprawdę poczułam więź z tymi ludźmi. Byliśmy zakwaterowani w samym centrum Lublina w hostelach  i tu naprawdę duży plus dla osób odpowiedzialnych za wybór hosteli. Wszędzie blisko (chociaż Lublin jest miastem, w którym prawie wszędzie można dojść pieszo), możliwość zwiedzenia miasta i dość duża niezależność, którą mieliśmy.

Widok na Lublin (słaba jakość - brak aparatu)