środa, 23 lipca 2014

On ira...


"Oh qu’elle est belle notre chance

Aux milles couleurs de l’être humain
Mélangées de nos différences
A la croisée des destins"


Kilka faktów o francuzach (a szczególnie o tych z małych miasteczek w Bretanii)

1. 2 buziaczki obowiązują zawsze (nawet jak muszą się przywitać z trzydziestoma osobami)
2. W supermarketach nie można kupić pojedynczych lodów, tylko pakowane po kilka
3. Nie piją gorącej herbaty do posiłków, ewentualnie po
4. W weekendy  jedzą wielką kolację z rodziną, składającą się z aperitifu, przystawki, dania głównego, kawałków sera, deseru i na końcu kawy. Całość trwa mniej więcej od 19.00 do północy.
5. Nie mają pojęcia czym jest "chińska zupka" oraz chrzan

A czemu o tym piszę?... Ponieważ właśnie wróciłam z lotniska odwieźć dziewczynę z Francji, która mieszkała u mnie przez tydzień. 
A jak to się stało, że u mnie mieszkała?... Otóż chodzę do szkoły dwujęzycznej z językiem francuskim, którego uczę się już od kilku lat. Od najmłodszych lat interesowałam się podróżami, innymi kulturami i wszystkim co znajduje się daleko od domu, wszystkim czego jeszcze nie widziałam. Więc kiedy kilka miesięcy temu usłyszałam, że nauczycielka od francuskiego szuka osób, które mogłyby gościć grupę młodzieży z Francji od razu się zgodziłam i powiedziałam, że jestem chętna... nawet nie zdążyłam zapytać się rodziców, wiedziałam, że się zgodzą. Wróciłam do domu i oznajmiłam im, że w wakacje będziemy gościć kogoś z Francji, ucieszyli się tak samo jak ja. 

Wiele osób pytało mi się, czy się nie boję, po co w ogóle chcę żeby ze mną mieszkali, przecież będzie trzeba się nimi zajmować itd. Wielu ludzi ma obawy przed goszczeniem kogoś z zagranicy, nawet na krótki okres czasu. Jeżeli już się zgadzają to tylko wtedy, gdy wiedzą, że także pojadą do innego kraju. Kiedy poszukiwano rodzin goszczących to z naszej szkoły znalazło się tylko 5 chętnych osób (miało przyjechać 6 francuzów) co jest naprawdę małą liczbą, jak na szkołę, w której uczy się kilkaset osób. Jednakże ja naprawdę polecam wszystkim przyjęcie do siebie ucznia z zagranicy. Jest to niezwykłe doświadczenie, można dowiedzieć się wielu nowych i interesujących rzeczy, a  ludzie, którzy decydują się na przyjazd do innego kraju są niezwykle mili i  otwarci, więc bez obaw. 

Przez ostatni tydzień, który był naprawdę intensywny, dowiedziałam się o wielu ciekawych rzeczach: poznałam jeszcze raz własne miasto, tym razem z punktu widzenia francuzów. Przy okazji dowiedziałam się o istnieniu miejsc, o których nie miałam pojęcia, nawet miałam okazję zwiedzić urząd miasta z przewodnikiem (jak w przyszłości będę musiała załatwić jakąś sprawę to się przynajmniej nie zgubię).
I chociaż przez tydzień musiałam się przenieść do pokoju siostry, spałam po około 5 godzin dziennie i ominął mnie tydzień obozu to i tak gdybym miała wybierać czy chcę kogoś przyjąć jeszcze raz, to moja odpowiedź brzmiałaby TAK!!!
Co więcej nasza grupa (osoby z Francji i osoby goszczące z mojej szkoły) tak się ze sobą zżyły, że pożegnanie na lotnisku zajęło nam 1,5 h i wszyscy dostaliśmy od nich zaproszenie do Rennes, gdzie polecimy już w ferie zimowe.


The Surfaholic Girl

sobota, 19 lipca 2014

Don't you like you? Cause I like you...


"Take your make-up off

Let your hair down
Take a breath
Look into the mirror, at yourself
Don't you like you?
Cause I like you"


Ostatnio duże poruszenie wywołała piosenka Colbie Caillat "Try". Sama natknęłam się na nią dopiero kilka dni temu na jednej ze stron o zdrowym trybie życia, a ponieważ uważam, że większość rzeczy umieszczanych na takich stronach jest wartych uwagi, postanowiłam ją przesłuchać... Od razu się zakochałam:  w jej głosie, w słowach piosenki oraz w teledysku. Colbie porusza ważny problem obecny we współczesnym świecie, a mianowicie brak akceptacji samego siebie oraz próbę dopasowania się do innych. 

Sama przez wiele lat próbowałam się upodobnić do innych ludzi tylko dlatego, aby mnie polubili. Szczerze, to często nadal miewam takie momenty, ale teraz przynajmniej mam tego świadomość. Codziennie staram się być sobą, bo wiem, że tylko wtedy mogę być naprawdę szczęśliwa. Oczywiście nie zawsze mi się to udaje, bywają lepsze i gorsze dni. Pozostanie sobą jest o wiele trudniejsze w dużej grupie ludzi, w której presja, aby ludzie cię polubili jest o wiele większa. Osoba, która traci własną osobowość jest  tak naprawdę  tylko cieniem samego siebie lub odbiciem drugiej osoby

Osobiście zawsze patrzyłam na  chęć  dopasowania się do grupy, czy udawania kogoś kim się nie jest, tylko z jednej strony, jako sposób na ochronę przed innymi ludźmi, którzy mogą cię skrzywdzić. Tak naprawdę jest to postawa bardzo egoistyczna. Postawa, która odbiera innym ludziom możliwość poznania prawdziwego Ciebie. Bo każda osoba na świecie wnosi sobą coś wyjątkowego i wartościowego. Niektóre po prostu boją się otworzyć.

Miałam w życiu kilka takich sytuacji, w których bałam się otworzyć na ludzi. Do dzisiaj żałuję, że nie dałam innym okazji, by mnie poznać...







The Surfaholic Girl







poniedziałek, 14 lipca 2014

Coming back to summer in the city...

"Hot town summer in the city
 Back of my neck getting dirt and gritty
 All around people looking half dead
 Walking on the sidewalk hotter than a match head"

I dokładnie tak się czułam dzisiaj jadąc do miasta. Mokra, spocona, brudna i klejąca. Ale lepsze bycie mokrym, spoconym, brudnym i klejącym w mieście ze znajomymi niż w dusznym pokoju w domu. Tak przynajmniej sprawiam pozór robienia czegoś.
Kocham miasta, czym większe tym lepiej, ale wakacje są do mnie czasem ucieczki od miejsca, w którym mieszkam na codzień. Czasem podróży i wyjazdów, do których przywiązuję się tak bardzo, że płaczę wracając.

Tak było i tym razem. Kilka dni temu wróciłam z miejsca, w którym zostawiłam masę wspomnień, a żałuję tylko tych, których zostawić tam nie zdążyłam. 

Jednak czasu nie da się zatrzymać, a łatwo o nim zapomnieć.

Na szczęście dla mnie istnieją też rzeczy niezapomniane: szerokie plaże (chociaż nie te ze złotym piaskiem), ocean (chociaż nie błękitny, raczej taki ciemniejszy, bardziej niespokojny), uliczki w sezonie zapełniające się turystami, którzy zostawiają w pobliskich sklepach niebotyczne ilości euro gotówki, surferzy maszerujący z deskami pod pachą w stronę wody, zamki na klifach, do których wstęp mają tylko ci z obszernym portfelem - reszta musi zadowolić się zdjęciem i marzeniami o zamieszkaniu w nich. Marzeniami, tak wielkimi, że czasami mogą przerażać, a które tak naprawdę dają siłę do życia, dają siłę, aby codziennie rano wstawać i robić kolejny krok w ich kierunku. I mimo, że wyjazd z miejsca, przypominającego w jakimś stopniu to z moich marzeń, bardzo mnie przygnębił, to tak naprawdę dał mi motywację, aby codziennie coraz bardziej się starać.


"Everything that downs me, makes me wanna fly"

 The Surfaholic Girl

niedziela, 13 lipca 2014

The story of my life...


"The story of my life, I take her home
I drive all night to keep her warm and time…"

Na szczęście moja nadal jest na etapie procesu twórczego. Tworzy się codziennie i mam nadzieję, że kiedyś będę z niej dumna. Właśnie dlatego zdecydowałam się założyć tego bloga, żeby moja historia, dla większości ludzi pewnie bez większego znaczenia, była ze mną. 
Nigdy nie byłam dobra w rozpoczynaniu pewnych rzeczy, a jeszcze gorsza w ich utrzymaniu, ale czuję, że to jest to. A jako, że z natury jestem upartą osobą (chyba mam to po mamie) będę się starać, aby prowadzenie tego bloga było moją prawdziwą pasją. 

Ponieważ jest to pierwsza notka napiszę parę rzeczy związanych ze mną:
1) Kocham wszystkie sporty wodne, choć próbowałam tylko dwóch. Kochałam je zanim ich spróbowałam, więc wiem, że z resztą jest tak samo.
2) Zazwyczaj mam rację. To wina podświadomości, którą najczęściej ignoruję, żałując potem tego przez długi czas.
3) Jestem uzależniona od amerykańskich seriali telewizyjnych, chociaż wmawiam sobie, że oglądam je tylko dla nauki języka.
4) Nienawidzę wieczorem spuszczać rolet w pokoju, bo przeszkadza mi to w podsłuchiwaniu sąsiadów, wołających swoje liczne koty na kolację. To trochę takie przyzwyczajenie, jak to starszych sąsiadek podglądających ludzi w oknach.
5) Jestem bardzo skryta choć pozornie wydaje się inaczej. Często uciekam od ludzi, dlatego nawet nie jestem pewna czy istnieje osoba, która by mnie tak naprawdę znała. Czasami mi to przeszkadza, ale zazwyczaj nie robię nic, by to zmienić. Dopiero niedawno zaczęłam się starać. To dlatego ten blog zaczął istnieć, aby pomóc mi wyjść z cienia i zacząć inspirować ludzi.

The Surfaholic Girl