poniedziałek, 29 czerwca 2015

Pożegnanie roku i przywitanie wakacji...

    "The worst part of life is waiting, the best part of life is having something worth waiting for."

       Zabieram się i zabieram za tego posta, ale co zaczynam to od razu kończę. Chciałam opisać zakończenie roku, swego rodzaju smutek, że był to ostatni rok z moją klasą. Na szczęście zobaczę ich jeszcze parę dni we wrześniu. Dziwne uczucie kiedy w przeciwieństwie do innych wcale nie czekasz na wakacje, ale właśnie na wrzesień, na rozpoczęcie roku, czując, że to wtedy rozpocznie się prawdziwa przygoda. Może dlatego nie pisałam ostatnio, niezbyt wiedziałam jak określić to wszystko co czuję. Moja AFS-owa siostra już wyjechała.
W sobotę  rano wszyscy pojechaliśmy do Krakowa na pożegnalnego grilla, na który były zaproszone wszystkie rodziny goszczące razem z uczestnikami. Miło było zobaczyć wszystkich po raz ostatni, mieć szansę się pożegnać i zobaczyć jak te pożegnania wyglądają i miejmy nadzieję przygotować się na nie emocjonalnie. 


niedziela, 7 czerwca 2015

We're all in this together... AFS Orientation camp, czyli co mnie czeka na wymianie

"We're all in this together 
Once we know
That we are 
We're all stars 
And we see that 
We're all in this together 
And it shows 
When we stand 
Hand in hand 
Make our dreams come true"

          Obiecałam relację z Krakowa i mam tylko jedno słowo by opisać ten weekend - SZALONY!!! I niewiarygodnie męczący. Wyczerpująca podróż 6 godzin w dusznym pociągu z samego rana, połączona z ekscytacją i rozmowami dotyczącymi naszych wymian, krajów, do których jedziemy, a także czekającego nas weekendu, który był dla nas jedną, wielką zagadką. Na dworcu czekali na nas wolontariusze wraz z pozostałymi osobami, z różnych regionów Polski, które zakwalifikowały się do programu. Po długich przywitaniach (w końcu nie widzieliśmy się pół roku), przyjechał po nas autobus z osobami mieszkającymi w Piekarach (niedaleko Krakowa) i wszyscy ruszyliśmy w kierunku Pcimia, gdzie miał odbyć się nasz camp.
Ośrodek "Kudłacze" w Pcimiu - uroczy, jak to wszystkie tego typu ośrodki w górach. Już widziałam w myślach reakcję mojej mamy, gdyby była tam ze mną (uwielbia góry) "ach popatrz na te widoki, te góry, przepiękne - chodź zrobimy zdjęcie. Zawołaj tatę!". Tak mniej więcej by to wyglądało. Specjalnie dla niej zrobiłam zdjęcia: