poniedziałek, 8 grudnia 2014

All I want for Christmas is...

"I just want you for my own 
More than you could ever know 
Make my wish come true 
All I want for Christmas is you
You baby "


Przechodząc od słonecznej Kostaryki, w której to teraz jest 30 stopni, zajmę się wydarzeniami w naszej zimnej, ale bez śniegu, Polsce.

Ostatni weekend spędziłam jak zwykle zamiast się uczyć, na myśleniu o świętach, pakowaniu prezentów (robieniu opakowań, bo prezentów jeszcze nie mam), odwiedzaniu rodziny i AFS-owym spotkaniu.
Zaczynając od końca w niedzielę odbyło się spotkanie dla wszystkich osób z wymiany z naszego regionu. Czyli w sumie dla trzech uczniów, ale były także zaproszone rodziny i wolontariusze, więc trochę nas tam było. Ogólnie to było świetnie,taka świąteczna atmosfera, której zawsze brakowało w domu. Najpierw prezentacje o AFS-ie, potem o świętach w Polsce, we Włoszech i w Argentynie, a następnie próbowanie tradycyjnych wigilijnych słodkości. Pycha !!!





Tydzień po tej niedzieli  był ostatnim, który w tym roku spędziłam w szkole, przez co był jednym z najlepszych. Za to czwartek 4.12.2014 jest oficjalnie najlepszym i najbardziej udanym dniem ostatnich miesięcy (jeżeli nie roku).

W międzyczasie pojawił się oficjalny próg do drugiego etapu olimpiady (72 pkt), dzięki czemu mogłam wziąć oficjalnie "dni wolne" i lekcje skończyłam w czwartek o godz. 8.50 :) To się nazywa szczęście. 
Niestety wszystko, co dobre nie trwa długo. Przyszłam do domu i dowiedziałam się, że nastąpiła zmiana planów i nie wyjeżdżamy w góry do Francji "bo nie ma śniegu" i zamiast tego jedziemy do Bukowiny Tatrzańskiej (po raz trzeci), której to serdecznie nie lubię. Mało powiedziane... Piszę to dzień po powrocie, więc już bez tych wszystkich negatywnych emocji, które mi towarzyszyły przez cały tydzień. W dodatku dzień przed wyjazdem zauważyłam, że drugi etap olimpiady trwa 3 godziny + ustny, więc za nic nie zdążyłabym na samolot do Krakowa (a taki miałam plan). Skończyło się na tym, że dwa dni chodziłam załamana, nie wiedząc, co ze sobą zrobić, jeżeli będę musiała zrezygnować z olimpiady . Na szczęście, czy nieszczęście miałam dużo czasu do rozmyślań w samochodzie i zdecydowałam, że nie będę podejmować jeszcze żadnej decyzji, napiszę do komisji i poproszę bym na ustny weszła jako pierwsza. Potem do Kasi (wolontariuszki AFS), która się zapytała, czy mogłybyśmy przyjechać odrobinę później i zajmę się olimpiadą (co w moim przypadku oznaczało "nauczę się 6 stron A4 na pamięć). W sumie to teraz jestem zadowolona: umiem te 6 stron, panie z komisji zgodziły się i wchodzę jako pierwsza, a Kasia stara się by nie było problemu z naszym małym opóźnieniem. Tak, czy inaczej pogodziłam się z faktem, że na olimpiadę mogę po prostu nie pójść. Przy wyborze wymiana vs olimpiada, wymiana wygrywa na 100%.

Jeszcze kilka zdjęć z "rodzinnego", "udanego" i "śnieżnego" wyjazdu.






Za kilka dni święta...a po świętach mam zamiar poświęcić możliwie, jak najwięcej czasu olimpiadzie, więc szykuje się post świąteczny, połączony być może z "10 facts about...France".


The Surfaholic Girl



niedziela, 7 grudnia 2014

Playa en Costa Rica... 10 facts about


"Siempre yo me veo en tus brazos

Es como en una playa en Costa Rica
Playa en Costa Rica

Siempre lo que veo en tus ojos
Es el amor en una playa en Costa Rica
Playa en Costa Rica" 


       Mimo, że powoli padam ze zmęczenia, co objawia się przestawianiem budzika, by pospać 5 minut dłużej i zasypianiem w tramwaju, to ostatni tydzień, a nawet dwa, przyniosły mi pełno dobrych wiadomości, niespodzianek, a szczególnie nadziei.

Po pierwsze primo, w ostatni piątek (albo nawet dwa tygodnie temu) dowiedziałam się, że mam 82,5% z Olimpiady!!! Co oznacza prawie 100% pewności, że przejdę do następnego etapu, co daje mi nadzieję, że coś mi się w tym roku uda, jak się trochę przyłożę.

Po drugie primo, coraz bliżej do końca semestru i do mojego wyjazdu do Francji na narty, z czego się niezmiernie cieszę, nawet jeżeli nie ma śniegu (i prawdopodobnie nie będzie).

I po trzecie primo, kilka dni temu dostałam informację, że być może będzie możliwość wyjazdu ma Kostarykę w przyszłym roku!!! W chwili, w której to usłyszałam pomyślałam, że to nie może być możliwe. Kostaryka!!! Dokładnie tydzień wcześniej  rozmawiałam z Valentiną na ten temat i mówiłam jej, że jest to zaraz za Australią kraj, do którego chciałabym pojechać. Także, spędziłam ten tydzień, (w czasie którego miałam 4 sprawdziany),  na ponownym oglądaniu filmików o Kostaryce i przekonywaniu rodziców, co było dość zaskakująco ciężkie, biorąc pod uwagę fakt, że na Dominikanę zgodzili się z łatwością. Tak naprawdę mocno się sprzeciwiali, a nasza rozmowa skończyła się moimi łzami, które jednak nie były ze smutku i złości, ale ze szczęścia. Fakt, że zaczęli się sprzeciwiać i próbować nakłonić mnie do zmiany wyboru na np. Hiszpanię sprawił, że cały wyjazd zaczął wydawać się dużo bardziej realny. Mimo, że jeszcze nie było Selection Campu, nikt mnie nie zaakceptował, baa nawet nie mam pewności, że pojadę to czuję jakbym była blisko spełnienia swoich marzeń. Naprawdę niesamowite uczucie, kiedy coś co zawsze wydawało ci się tylko marzeniem ma szansę zostać niedługo spełnione.
Z tej okazji, natchniona oglądaniem filmików i stron o Kostaryce, (także oglądaniem "Międzynarodowych poszukiwaczy domu") wpadłam na pomysł opisania krajów, które zaznaczyłam przy wyborze na wymianę.
Oto seria: "10 facts about...". O każdym z krajów znalazłam 10 interesujących faktów, które umieszczę wraz z komentarzem. Jestem pewna. że na pewno do nich kiedyś pojadę, dlatego oczekujcie w przyszłości mojej opinii na temat tych faktów i stwierdzenia, czy według mnie jest to prawda, czy fałsz.