środa, 28 stycznia 2015

Cause I've got one hand in my pocket...10 facts about Dominican Republic

"And what it all comes down to 
Is that everything's gonna be fine fine fine 
Cause I've got one hand in my pocket 
And the other one is giving a high five "

Kolejny tydzień za mną. Zdecydowałam się, że napiszę posta teraz, bo potem w związku z przygotowaniami do wyjazdu do Francji mogę zapomnieć.
Co do wyjazdu to "dostaliśmy" już rodziny, które nas będą przyjmować. Mam szczęście, bo będę mieszkać w samym Rennes z rok młodszym chłopakiem. Cieszę się,bo niektórzy mają rodziny aż godzinę drogi od Rennes, a jako, że sama mieszkam daleko od szkoły, to chociaż raz będę miała okazję mieszkać trochę bliżej. W dodatku pisaliśmy już ze sobą i wydaje się ok, w każdym razie dogadujemy się. Chociaż przyznaję, że trochę się stresuję jak to będzie. Potem sobie przypominam, że hola hola przecież zgłosiłam się na wymianę, chcę tego, chcę wyjeżdżać, chcę poznawać ludzi, ich  kulturę, a to jest pierwszy z takich wyjazdów.
To tak słowem wstępu, ale dzisiaj nie o wyjeździe do Francji będzie (tym się zajmę po powrocie), za to powracam z "10 facts about...". Tym razem mój pierwszy (tak naprawdę drugi) wybór - Dominikana.

"10 facts about...LA REPUBLICA DOMINICANA":

środa, 14 stycznia 2015

Sur ma route... Selection Camp i olimpiada, czyli podsumowanie weekendu....



"Sur ma route, oui
Il y a eu du move, oui
De l'aventure dans l'movie
Une vie de roots
Sur ma route, oui
Je n'compte plus les soucis
De quoi devenir fou, oui
Une vie de roots"

W końcu w domu. Po dosyć intensywnym i emocjonalnym miesiącu nareszcie chwila wytchnienia. Ostatni tydzień był dla mnie dość stresujący, ale na szczęście już minął.

Zaczynając od czwartku kiedy to byłam na maksa zestresowana. Pakowanie walizki, wszystkich potrzebnych rzeczy na Selection Camp (moich "pomysłów" na zaprezentowanie talentów, ulubionych przedmiotów i tych do prezentacji regionu), bieganie po sklepach i kupowanie ostatnich rzeczy...Nawet wybrałam się na chwilę (potem okazało się, że zupełnie bezsensownie) do szkoły. Dużo spraw wtedy nie załatwiłam, ale nie mogłam usiedzieć w domu. W dodatku następnego dnia była olimpiada, a ja nie mogłam się w ogóle skupić. 

Tak samo piątek. Wstałam chyba z godzinę wcześniej niż musiałam, by o niczym nie zapomnieć i przynajmniej z dziesięć razy upewniałam się, czy wszystko wzięłam. Miałam szczęście, że tata zdecydował się mnie podwieźć samochodem i wziął moją walizkę, bo nie tylko nie musiałam moknąć na dworze i ciągnąć jej przez całe miasto, ale też udało mi się wstąpić na 5 minut do szkoły i złożyć przyjaciółce 18-tkowe życzenia urodzinowe. Co do samej olimpiady to z etapu pisemnego jestem w miarę zadowolona. Nie był łatwy, ale były rzeczy, których byłam pewna, z czego się cieszę. Trochę gorzej z ustnym. Zawsze miałam problemy z mówieniem. Nie tylko w innych językach, ale też po polsku. Moja dwa lata młodsza siostra zaczęła mówić w tym samym czasie co ja i pewnie tylko dlatego w ogóle się mówić nauczyłam. W każdym razie część ustna nie poszła mi beznadziejnie, ale czuję, że mogłam to powiedzieć lepiej. Niemniej jednak szansa na następny etap jest i tego się trzymam.

czwartek, 1 stycznia 2015

10 "facts" about France...and a Happy New Year...

"We wish you a Merry Christmas
we wish you a Merry Christmas
we wish you a Merry Christmas
and a Happy New Year"


Post pisałam w kawałkach z powodu, co może wydawać się dziwne, braku czasu.


Święta, święta i po świętach, no prawie... Jutro jeszcze tylko 2 dzień świąt, który mam zamiar poświęcić na powrót do rzeczywistości. A rzeczywistość jest taka, że mam olimpiadę na głowie, a od tygodnia nic nie robiłam, dostałam informację od AFSu o Selection Campie i muszę wymyślić jakiś ciekawy sposób na zaprezentowanie na scenie swoich talentów i hobby, a talentów nie posiadam. Co do hobby, to i owszem, ale jak tu zaprezentować sporty (szczególnie  te wodne) na scenie? Nie mam pojęcia, Wpadłam na pomysł, by zrobić jakiś filmik, złożony głownie ze zdjęć, ale w tym roku zaznaczyli, że nie ma być prezentacji multimedialnej, chociaż film to nie prezentacja... Prawda?

Co do świąt, to jak to święta. Miło, rodzinnie, w  tym roku także z włoskimi akcentami (Panettone i inne takie, z datą spożycia do maja)...

A teraz...10 facts about...France <3
Długo obiecane, pisane z pewnym rozrzewnieniem i nadzieją na wyjazd już w lutym, 10 faktów (w tym wypadku stereotypów) o mojej kochanej Francji,  połączone z częściowym opisem francuskich tradycji bożonarodzeniowych.

1) Pierwszy i najważniejszy obraz francuza - marynarski t-shirt, czerwona apaszka, beret i bagietka w ręku. Nie łudźcie się - francuzi tak się nie ubierają.

2) Francuzi wymyślili frytki. Fałsz. Podobno powstały we Francji podczas Rewolucji Francuskiej pod nazwą "pomme pont neuf", jednakże tak naprawdę istniały od XVII wieku w Belgii.

3) Francuzi są szczupli, nic nie jedzą, a jeżeli już to mało i zdrowo. Fałsz. Już pomijając fakt, że typowe śniadanie składa się głównie z słodkich rzeczy, to otyłość we Francji w 2012 roku dotyczyła 15% dorosłych ludzi. Jeżeli jednak porównać Francję do innych krajów to ponad 32,8 % obywateli Meksyku jest otyłych, więc z moją kochaną Francją nie jest najgorzej.

4) "Żabojadzi". Nie za miła nazwa, biorąca się od jednych z wielu specjałów kuchni francuskiej - owoców morza i w szczególności żab. Co dziwne tylko francuzów określa się tym mianem mimo, że żaby są specjałami w wielu krajach np. w Indonezji, Chinach, Chorwacji, czy Grecji.

5) Francuzi są nieuprzejmi, aroganccy i egocentryczni. Czy ja wiem? Zależy od ludzi. Według sondażu Skyscanner, francuzi są szczególnie znani z wrogiego stosunku do zagranicznych turystów, a co więcej amerykański dziennikarz z "Forbes" powiedział, że paryżanie są tak samo niemili dla siebie, jak dla innych. W sumie to nie wiem skąd pochodzi ten stereotyp. Być może Paryż, znany jako stolica mody, przyczynił się do postrzegania w ten sposób jego mieszkańców?

6) Francuzi są leniwi i nie pracują, ciągle są na wakacjach lub strajkują. Prawda, że francuzi w porównaniu do polaków pracują mniej, ALE są bardziej produktywni, wyprzedzają nawet niemców, norwegów i holendrów.

7) Nie wiem dlaczego, bo Francja jest dużym krajem, ale wśród polaków panuje przekonanie, że Francja to tylko Paryż i Lazurowe Wybrzeże. Także obraz Paryża przekazywany w wielu amerykańskich produkcjach filmowych ("Ratatouille", "O północy w Paryżu") jest wyidealizowany i na pewno nie prawdziwy. "Miasto miłości" mimo, że przeze mnie uwielbiane jest dalekie od ideału, o peryferiach Paryża nie wspominając.

Widok na Wieżę Eiffla ;)



8) Francuzi się nie myją i śmierdzą, delikatnie mówiąc. Nie, nie i nie. Skąd się to wzięło? Zapewne jeszcze z XVII wieku kiedy to higiena nie była ważna, a ludzie się naprawdę często nie myli, tylko psikali się toną perfum. Jednakże, co ciekawe, kiedy powiedziałam o tym stereotypie Valentinie od razu potwierdziła, że to prawda...

9) Francuzi są niscy. To przekonanie wzięło się pewnie jeszcze z czasów Napoleona, który za wysoki to nie był. Faktem jest, że przeciętny francuz mierzy 1,76 m, czyli niski nie jest.

10) "Oh la la". I mam nadzieję, że każdy wie o co chodzi.

To by było na tyle ze stereotypów, francuskich tradycji nie będzie, bo święta już niestety minęły.


Z bieżących spraw to od tygodnia siedzę na antybiotyku w domu. Przynajmniej mam czas, by się nauczyć do tej olimpiady i zmontować filmik o sobie ( który mam nadzieję, że kiedyś skończę).

Następny fakt o mnie: filmowcem, montażystą, czy jak tam ta osoba się nazywa, to na pewno nie zostanę.




Szczęśliwego Nowego Roku, spełnienia marzeń, zdrowia i jeszcze raz szczęścia życzy...

The Surfaholic Girl