"Oh qu’elle est belle notre chance
Aux milles couleurs de l’être humain
Mélangées de nos différences
A la croisée des destins"
Kilka faktów o francuzach (a szczególnie o tych z małych miasteczek w Bretanii)
1. 2 buziaczki obowiązują zawsze (nawet jak muszą się przywitać z trzydziestoma osobami)
2. W supermarketach nie można kupić pojedynczych lodów, tylko pakowane po kilka
3. Nie piją gorącej herbaty do posiłków, ewentualnie po
4. W weekendy jedzą wielką kolację z rodziną, składającą się z aperitifu, przystawki, dania głównego, kawałków sera, deseru i na końcu kawy. Całość trwa mniej więcej od 19.00 do północy.
5. Nie mają pojęcia czym jest "chińska zupka" oraz chrzan
A czemu o tym piszę?... Ponieważ właśnie wróciłam z lotniska odwieźć dziewczynę z Francji, która mieszkała u mnie przez tydzień.
A jak to się stało, że u mnie mieszkała?... Otóż chodzę do szkoły dwujęzycznej z językiem francuskim, którego uczę się już od kilku lat. Od najmłodszych lat interesowałam się podróżami, innymi kulturami i wszystkim co znajduje się daleko od domu, wszystkim czego jeszcze nie widziałam. Więc kiedy kilka miesięcy temu usłyszałam, że nauczycielka od francuskiego szuka osób, które mogłyby gościć grupę młodzieży z Francji od razu się zgodziłam i powiedziałam, że jestem chętna... nawet nie zdążyłam zapytać się rodziców, wiedziałam, że się zgodzą. Wróciłam do domu i oznajmiłam im, że w wakacje będziemy gościć kogoś z Francji, ucieszyli się tak samo jak ja.
Wiele osób pytało mi się, czy się nie boję, po co w ogóle chcę żeby ze mną mieszkali, przecież będzie trzeba się nimi zajmować itd. Wielu ludzi ma obawy przed goszczeniem kogoś z zagranicy, nawet na krótki okres czasu. Jeżeli już się zgadzają to tylko wtedy, gdy wiedzą, że także pojadą do innego kraju. Kiedy poszukiwano rodzin goszczących to z naszej szkoły znalazło się tylko 5 chętnych osób (miało przyjechać 6 francuzów) co jest naprawdę małą liczbą, jak na szkołę, w której uczy się kilkaset osób. Jednakże ja naprawdę polecam wszystkim przyjęcie do siebie ucznia z zagranicy. Jest to niezwykłe doświadczenie, można dowiedzieć się wielu nowych i interesujących rzeczy, a ludzie, którzy decydują się na przyjazd do innego kraju są niezwykle mili i otwarci, więc bez obaw.
Przez ostatni tydzień, który był naprawdę intensywny, dowiedziałam się o wielu ciekawych rzeczach: poznałam jeszcze raz własne miasto, tym razem z punktu widzenia francuzów. Przy okazji dowiedziałam się o istnieniu miejsc, o których nie miałam pojęcia, nawet miałam okazję zwiedzić urząd miasta z przewodnikiem (jak w przyszłości będę musiała załatwić jakąś sprawę to się przynajmniej nie zgubię).
I chociaż przez tydzień musiałam się przenieść do pokoju siostry, spałam po około 5 godzin dziennie i ominął mnie tydzień obozu to i tak gdybym miała wybierać czy chcę kogoś przyjąć jeszcze raz, to moja odpowiedź brzmiałaby TAK!!!
Co więcej nasza grupa (osoby z Francji i osoby goszczące z mojej szkoły) tak się ze sobą zżyły, że pożegnanie na lotnisku zajęło nam 1,5 h i wszyscy dostaliśmy od nich zaproszenie do Rennes, gdzie polecimy już w ferie zimowe.
Co więcej nasza grupa (osoby z Francji i osoby goszczące z mojej szkoły) tak się ze sobą zżyły, że pożegnanie na lotnisku zajęło nam 1,5 h i wszyscy dostaliśmy od nich zaproszenie do Rennes, gdzie polecimy już w ferie zimowe.
The Surfaholic Girl
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz