"We're all in this together
Once we know
That we are
We're all stars
And we see that
We're all in this together
And it shows
When we stand
Hand in hand Make our dreams come true"
Once we know
That we are
We're all stars
And we see that
We're all in this together
And it shows
When we stand
Hand in hand Make our dreams come true"
Obiecałam relację z Krakowa i mam tylko jedno słowo by opisać ten weekend - SZALONY!!! I niewiarygodnie męczący. Wyczerpująca podróż 6 godzin w dusznym pociągu z samego rana, połączona z ekscytacją i rozmowami dotyczącymi naszych wymian, krajów, do których jedziemy, a także czekającego nas weekendu, który był dla nas jedną, wielką zagadką. Na dworcu czekali na nas wolontariusze wraz z pozostałymi osobami, z różnych regionów Polski, które zakwalifikowały się do programu. Po długich przywitaniach (w końcu nie widzieliśmy się pół roku), przyjechał po nas autobus z osobami mieszkającymi w Piekarach (niedaleko Krakowa) i wszyscy ruszyliśmy w kierunku Pcimia, gdzie miał odbyć się nasz camp.
Ośrodek "Kudłacze" w Pcimiu - uroczy, jak to wszystkie tego typu ośrodki w górach. Już widziałam w myślach reakcję mojej mamy, gdyby była tam ze mną (uwielbia góry) "ach popatrz na te widoki, te góry, przepiękne - chodź zrobimy zdjęcie. Zawołaj tatę!". Tak mniej więcej by to wyglądało. Specjalnie dla niej zrobiłam zdjęcia:
Co do samego campu dużo nie mogę zdradzić - niespodzianka dla przyszłych exchange students. Mogę powiedzieć, że naprawdę był świetny i mam nadzieję, że choć trochę przygotował na to, co czeka mnie na wymianie. Co więcej uświadomiłam sobie, że naprawdę jadę i spędzę przyszły rok w Portugalii. Ten weekend dał mi tyle pozytywnej energii i pomimo zmęczenia - odpoczynku, że nie chciałam wracać.
Piszę ten post z pewnym opóźnieniem, więc pewne emocje już ze mnie zeszły, ale nadal czuję to podekscytowanie połączone z lekką obawą. Jak to będzie? Czy sobie poradzę? Czy znajdę przyjaciół w szkole? oraz oczywiście: Kiedy dostanę rodzinę goszczącą? Wiem, że kiedy już będę dokładnie znała rodzinę, to nie będę mogła się na niczym skupić, więc mam nadzieję, że stanie się to dopiero po wystawieniu ocen.
Co jeszcze dał mi ten camp? Przede wszystkim świadomość, że nie jestem sama, że są ludzie, którzy przechodzą i będą przechodzić dokładnie to samo, co ja. Zdałam sobie sprawę, że mój wyjazd do Portugalii nie jest tylko i wyłącznie dla mnie, ale ma czemuś służyć. Portugalia jest nowym kierunkiem wymian z Polski, a ja będę dopiero drugą osobą, która tam pojedzie. Tym samym to moim zadaniem będzie promowanie międzykulturowości, reprezentowanie Polski za granicą i wszystkich tych wartości, które szerzy AFS. Muszę przyznać, że w ogóle o tym nie myślałam aplikując do programu, nie brałam pod uwagę, że to ode mnie zależy, jak mój kraj będzie postrzegany i odczuwam teraz pewną presję związaną z tym zadaniem. Jednakże nie zmienia to faktu, że już nie mogę się doczekać wyjazdu oraz wszystkiego, co przyniesie mi przyszły rok.
The Surfaholic Girl


Kocham Kraków :)
OdpowiedzUsuńTo prawda, Kraków jest piękny :)
Usuń