czwartek, 1 stycznia 2015

10 "facts" about France...and a Happy New Year...

"We wish you a Merry Christmas
we wish you a Merry Christmas
we wish you a Merry Christmas
and a Happy New Year"


Post pisałam w kawałkach z powodu, co może wydawać się dziwne, braku czasu.


Święta, święta i po świętach, no prawie... Jutro jeszcze tylko 2 dzień świąt, który mam zamiar poświęcić na powrót do rzeczywistości. A rzeczywistość jest taka, że mam olimpiadę na głowie, a od tygodnia nic nie robiłam, dostałam informację od AFSu o Selection Campie i muszę wymyślić jakiś ciekawy sposób na zaprezentowanie na scenie swoich talentów i hobby, a talentów nie posiadam. Co do hobby, to i owszem, ale jak tu zaprezentować sporty (szczególnie  te wodne) na scenie? Nie mam pojęcia, Wpadłam na pomysł, by zrobić jakiś filmik, złożony głownie ze zdjęć, ale w tym roku zaznaczyli, że nie ma być prezentacji multimedialnej, chociaż film to nie prezentacja... Prawda?

Co do świąt, to jak to święta. Miło, rodzinnie, w  tym roku także z włoskimi akcentami (Panettone i inne takie, z datą spożycia do maja)...

A teraz...10 facts about...France <3
Długo obiecane, pisane z pewnym rozrzewnieniem i nadzieją na wyjazd już w lutym, 10 faktów (w tym wypadku stereotypów) o mojej kochanej Francji,  połączone z częściowym opisem francuskich tradycji bożonarodzeniowych.

1) Pierwszy i najważniejszy obraz francuza - marynarski t-shirt, czerwona apaszka, beret i bagietka w ręku. Nie łudźcie się - francuzi tak się nie ubierają.

2) Francuzi wymyślili frytki. Fałsz. Podobno powstały we Francji podczas Rewolucji Francuskiej pod nazwą "pomme pont neuf", jednakże tak naprawdę istniały od XVII wieku w Belgii.

3) Francuzi są szczupli, nic nie jedzą, a jeżeli już to mało i zdrowo. Fałsz. Już pomijając fakt, że typowe śniadanie składa się głównie z słodkich rzeczy, to otyłość we Francji w 2012 roku dotyczyła 15% dorosłych ludzi. Jeżeli jednak porównać Francję do innych krajów to ponad 32,8 % obywateli Meksyku jest otyłych, więc z moją kochaną Francją nie jest najgorzej.

4) "Żabojadzi". Nie za miła nazwa, biorąca się od jednych z wielu specjałów kuchni francuskiej - owoców morza i w szczególności żab. Co dziwne tylko francuzów określa się tym mianem mimo, że żaby są specjałami w wielu krajach np. w Indonezji, Chinach, Chorwacji, czy Grecji.

5) Francuzi są nieuprzejmi, aroganccy i egocentryczni. Czy ja wiem? Zależy od ludzi. Według sondażu Skyscanner, francuzi są szczególnie znani z wrogiego stosunku do zagranicznych turystów, a co więcej amerykański dziennikarz z "Forbes" powiedział, że paryżanie są tak samo niemili dla siebie, jak dla innych. W sumie to nie wiem skąd pochodzi ten stereotyp. Być może Paryż, znany jako stolica mody, przyczynił się do postrzegania w ten sposób jego mieszkańców?

6) Francuzi są leniwi i nie pracują, ciągle są na wakacjach lub strajkują. Prawda, że francuzi w porównaniu do polaków pracują mniej, ALE są bardziej produktywni, wyprzedzają nawet niemców, norwegów i holendrów.

7) Nie wiem dlaczego, bo Francja jest dużym krajem, ale wśród polaków panuje przekonanie, że Francja to tylko Paryż i Lazurowe Wybrzeże. Także obraz Paryża przekazywany w wielu amerykańskich produkcjach filmowych ("Ratatouille", "O północy w Paryżu") jest wyidealizowany i na pewno nie prawdziwy. "Miasto miłości" mimo, że przeze mnie uwielbiane jest dalekie od ideału, o peryferiach Paryża nie wspominając.

Widok na Wieżę Eiffla ;)



8) Francuzi się nie myją i śmierdzą, delikatnie mówiąc. Nie, nie i nie. Skąd się to wzięło? Zapewne jeszcze z XVII wieku kiedy to higiena nie była ważna, a ludzie się naprawdę często nie myli, tylko psikali się toną perfum. Jednakże, co ciekawe, kiedy powiedziałam o tym stereotypie Valentinie od razu potwierdziła, że to prawda...

9) Francuzi są niscy. To przekonanie wzięło się pewnie jeszcze z czasów Napoleona, który za wysoki to nie był. Faktem jest, że przeciętny francuz mierzy 1,76 m, czyli niski nie jest.

10) "Oh la la". I mam nadzieję, że każdy wie o co chodzi.

To by było na tyle ze stereotypów, francuskich tradycji nie będzie, bo święta już niestety minęły.


Z bieżących spraw to od tygodnia siedzę na antybiotyku w domu. Przynajmniej mam czas, by się nauczyć do tej olimpiady i zmontować filmik o sobie ( który mam nadzieję, że kiedyś skończę).

Następny fakt o mnie: filmowcem, montażystą, czy jak tam ta osoba się nazywa, to na pewno nie zostanę.




Szczęśliwego Nowego Roku, spełnienia marzeń, zdrowia i jeszcze raz szczęścia życzy...

The Surfaholic Girl









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz